Okazuje się, że w lipcu nastąpił znaczy wzrost liczny zabitych w Iraku. Irak podaje, że zabitych jest około 535 osób. W czerwcu wedle ich danych, było ich zaledwie 248. USA naturalnie dementuje te dane, przekonując, że liczba ofiar wyniosła 222 osoby. OD roku liczba ofiar znacząco zaczęła maleć, aż tutaj nagle z miesiąca na miesiąc podwaja się dwukrotnie. To bardzo niepokojący sygnał i bardzo nieciekawa sytuacja. Okazuje się, że rebelianci wznowili groźne ataki i ciągle są niesłychanie groźni, a spokój przed wyborami był ciszą przed burzą. Dawni zwolennicy Saddama Husajna po wyborach wznowili działalność mającą na celu ataki i po prostu zabójstwa. Potwierdzać zdają się słowa mediów w Iraku, że zginęło przeszło 530 osób. To ogromna liczba, która ewidentnie wskazuje na zaostrzenie się konfliktów w Iraku. Ministerstwo Iraku przedstawiło jakże ciekawy i interesujący balans ile zabójstw wykonanych było za pomocą danej broni. Szkoda tylko, że ci idioci w końcu nie wezmą sprawy w swoje ręce, gdyż do ciężkiej cholery tam giną ich ludzie, a oni udają bezsilnych. W jakim celu jest dokonywanie takich szczegółowych analiz, które przecież nikogo nie odstraszą, a może jeszcze zmotywują rebeliantów do dalszych mordów. Po stronie rannych i zabitych rebeliantów, liczy sięgają ponad tysiąca i wskazują na ponad 1070 zabitych. Co na to wszystko Ameryka która przecież siedzi w Iraku już od bardzo dawna? Oni podają, że po ich stronie jest 6 osób zabitych. „frekwencja” zabitych i tak we porównaniu z rokiem 2008 jest znacznie mniejsza. Dokładnie podawane jest, że liczba zabitych jest mniejsza 3 razy. Wtedy to był jednak bardzo gorący okres. W Iraku przebywa ponad 65 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Rząd USA zapowiedział wycofanie się w tym roku ponad 15 tysięcy żołnierzy. Nie można bowiem bezustannie brać odpowiedzialności za cudzy kraj i chociaż Ameryka zdaje się nie mieć problemów żadnych, to tylko pozory i tak naprawdę to każdy ma swoje wewnętrzne problemy o których nie słychać. Ameryka także. Nie można przez taki okres czasu stacjonować w innym państwie. Misja w ONZ już dawno zdaje się dobiegać końca. Barack Obama i szefostwo rządu podjęli bardzo słuszną decyzję o wycofaniu tak dużej części wojsk w tym roku. Podsumujmy więc ogół zniszczeń. Inwazja USA na Irak zaczęła się w roku 2003. Od tej pory zginęło ponad sto tysięcy cywili, a straty armii USA sięgają ponad 4000 zabitych żołnierzy. To niepowetowana strata, przede wszystkim dla samej armii, ale również dla rodzin zmarłych żołnierzy. Ryzykowali oni życie dla spokoju obcych w innym kraju. Ryzykowali i poświęcili zresztą życie dla spokoju na świecie. To bohaterowie, a rodziny zapewne płaczą dlaczego to właśnie ich męża/syna/brata zabito z pośród tych wszystkich tysięcy? Takie brutalne jest jednak życie i tego niestety nie sposób teraz zmienić. Polska również uczestniczy w misjach w Iraku oraz Afganistanie. Oczywiście mniejszym nakładem wojsk oraz zaangażowaniem gdyż jesteśmy wspomaganiem dla potężniejszych armii np. Stanów Zjednoczonych.