Rząd Donalda Tuska od wielu miesięcy zapewnia Polaków że wszystko jest w porządku z finansami państwa, chwali się ze jesteśmy zielona wyspą na europejskiej arenie recesji. Kiedy wybuchł kryzys w Stanach Zjednoczonych premier mówił że kryzys nas nie dotyczy i tak naprawdę nie mamy się o co martwić. Okazało się jednak że konieczna jest zmiana planu finansowego polski. Dodatkowy problem stanowi letnia powódź która wymusiła na rządzie znalezienie dodatkowych pięciu miliardów złotych na pokrycie strat powstałych w jej skutku. W ostatnim czasie mieliśmy możliwość obserwować problemy Grecji związane z zadłużeniem państwa. Grecja musiała się zobowiązać do realnych cieć budżetowych i podniesienia podatków. Prezes rady ministrów polskiego rządu zapewnia nas po raz kolejny że Polsce nie grozi grecki scenariusz. Przekroczenie poziomu pięćdziesięciu procent produktu krajowego brutto było by bardzo niebezpieczne. Dodatkowo dochodzi kwestia przyjęcia przez nas kraj waluty Euro. Aby to było możliwe finanse naszego państwa muszą być utrzymywane w należytym porządku a w szczególności dług publiczny nie może przekroczyć określonej wartości przyjętej na właśnie 50% PKB. Rząd jednak uważa że zadłużanie kraju w nieskończoność niczym nie grozi. W ostatnich latach mieliśmy możliwość obserwować bardzo płynne przejście długu publicznego z poziomu kilkunastu procent do poziomu o wiele wyższego. Należy tutaj zaznaczyć że kilkudziesięciu procentowy dług publiczny jaki obecnie jest podawany to dane tak zwane oficjalne. Nie oficjalnie, a co za tym idzie realnie posiadamy dług na poziomie 300mld pln. Jest to ogromna suma. Jeżeli rząd będzie zadłużał kraj w tym tempie i nie podejmie przy tym żadnych reform finansowych to do 2013 roku będziemy mieli realny dług publiczny na poziomie 900 mld złotych czyli prawie jeden biliard. Obsługa długu kosztuje nas rocznie 35 miliardów złotych. To oznacza że wyrzucamy te pieniądze w błoto. Nasz rząd decyduje się na prywatyzację państwowych spółek by pozyskiwać pieniądze na funkcjonowanie państwa. Należy jednak pamiętać że dochody ze spółek będą stale topnieć wraz z ich sprzedażą. Należy się zatem zdecydować. Albo zadłużenie, albo prywatyzacja. Prawicowa wizja kraju nie sprawdza się bowiem z tak wysokim długiem publicznym który powinien tak naprawdę wynosić zero złotych. Rząd postanowił ratować sytuacje podnosząc podatki o jeden punkt procentowy. Jednak już zapowiadane są dalsze podwyżki o kolejne dwa punkty procentowe. Czy takie rozwiązanie przyniesie pożądany skutek? Każde podniesienie podatków wywołuje zmniejszenie siły nabywczej pieniądza. Oznacza to spadek popytu i reakcja finansów państwa może być dokładnie odwrotna do zamierzonego. Jedynym realnym rozwiązaniem w tym momencie jest solidna reforma finansów. Po pierwsze należy zacząć od zdecydowanych cieć budżetowych, począwszy od administracji a skończywszy na służbach mundurowych i wszelkiego rodzaju przywilejach socjalnych. Dług publiczny musi zostać bezwzględnie zredukowany ponieważ może to grozić Greckim scenariuszem.