W związku z katastrofą w Smoleńsku, która wydarzyła się 3 miesiące temu, zaczęto zastanawiać się nad problemem polskich samolotów, przewożących ważne osobistości w państwie. Samolot z serii Tupolew rozbił się pod Smoleńskiem. Nie była to absolutnie usterka wewnętrzna maszyny, ale samolot mimo iż był wcześniej sprawdzany, to jednak był bardzo stary nie powinno dojść do sytuacji kiedy praktycznie cały zarząd partii leci jednym samolotem, zwłaszcza, jeżeli ten samolot jest już bardzo stary. To było tytułem niezbędnego przy okazji tego przetargu na samoloty wstępu, a teraz już konkrety. Przetarg na samoloty vipowskie zostanie uruchomiony jesienią. Jakie powinny być samoloty i co posiadać? Konsultacje na temat potrzeb trwają z każdymi izbami polskiego rządu. Przedmiotem zainteresowania są jednak w głównej mierze samoloty średnie oraz duże mogące pomieścić w zależności od samolotu od 15 do nawet 60 pasażerów. To duże samoloty i te decyzje świadczą o tym, że raczej polski rząd woli kupić mniej samolotów, ale za to większe. Cóż, w tej kwestii trudno jest krytykować bądź doradzać. Samolot to rzecz bardzo kosztowna, niebywale kosztowna wręcz i ciężko się spodziewać aby nasz rząd posiadający ogromny deficyt, decydował się na zakup dużej ilości tego rodzaju sprzętu. Katastrofa smoleńska spowodowała, że trzeba dokonać starannej analizy potrzeb, aby nigdy więcej taka sytuacja się nie powtórzyła. Priorytet idzie więc na samoloty duże i za to trzeba ewidentnie nasz rząd pochwalić gdyż najwyższy czas wymienić stare, wadliwe maszyny, które mogą stanowić realne zagrożenie. Tak czy tak czy siak z tego co na razie można usłyszeć, daleko jest od finalnych rozwiązań w tej sprawie. Nie znamy żadnych szczegółów ani dokładnych ustaleń. Jeżeli natomiast popatrzymy na to, czym obecnie dysponuje polski przewóz dla osób pełniących najwyższe funkcje w państwie. Aż ze śmiechu można podkreślić te jakże „wspaniałe” maszyny. Dysponujemy jednym Tu-154, który na dodatek jest w remoncie, czterema Jakami-40, trzeba Bryzami M-28 oraz kilkoma śmigłowcami. To jest absolutne nic i jak najszybciej trzeba coś z tym zrobić, wymieniając maszyny na nowsze modele. Te wszystkie modele tylko teoretycznie nadają się do przewożenie polskich vipów, ale w praktyce nie powinny one w ogóle opuszczać lotnika, gdyż stwarzają realne zagrożenie dla pilotów oraz osób na pokładzie. Inne państwa w tym względzie śmiało mogą śmiać się nam w twarz gdyż być może z lotnictwem stoimy jeszcze gorzej niż z pociągami, a to już nie lada wyczyn. O wymianie samolotów mówi się już kilkanaście lat i pewnie gdyby nie katastrofa smoleńska to mówiłoby się jeszcze przez kolejne 15 zanim cokolwiek by ruszyło. Sprawy samolotów trwają już od lat ale robi się i mówi z roku na rok coraz mniej, aż w końcu wydarzy się tragedia. Tragedia w końcu się wydarzyła i to na szerszą skalę niż ktokolwiek przypuszczał. Ile jeszcze ludzi musi zginąć zanim nasz kochany rząd ruszy swoje cztery litery i zrobi porządek? Każdy martwi się tylko o siebie i nie dba o innych.