BUSINESS  DESIGN
to our business partner's site
Welcome
to our website
  • Kto tu właściwie rządzi, czyli blaski i cienie trójpodziału władzy

    Od czasów Monteskiusza do tej pory nikt nie wymyślił nic lepszego niż trójpodział władzy. Oświeceniowy myśliciel uznał za najlepszy ustrój parlamentarną monarchię angielską i na jej podstawie stworzył zasadę, której trzyma się większość państw świata do dziś. Zgodnie z założeniem władza ustawodawcza, czyli legislatywa, powinna tworzyć normy prawne, władza wykonawcza, czyli egzekutywa, wprowadzać je w życie, a władza sądownicza- jurysdykcja- rozstrzygać spory. Zgodnie z jego twierdzeniami, organy te powinny być niezależne od siebie, ale powinny się wzajemnie kontrolować. Jego pomysł z drobnymi poprawkami okazał się po prostu genialny a jego przełożenie na rzeczywistość widzimy chociażby w Polsce. Nie sposób nie doceniać wagi tej idei w dziejach świata, jednak w dobie współczesnej demokracji, wkraczamy na pewne meandry władzy, z którymi niektóre społeczeństwa nie potrafią sobie skutecznie poradzić. Wybieranie swoich przedstawicieli do sprawowania określonych funkcji we władzy z pewnością jest rozwiązaniem bardzo dobrym, ale wielu ekspertów wciąż zastanawia się nad tym, w jaki sposób nie ograniczając swobód obywatelskich wpłynąć na wyborców, by do władzy nie dochodziły osoby nie posiadające wystarczających kompetencji, czy po prostu nieodpowiednie do sprawowania urzędów publicznych. W sytuacji, bowiem, gdy do władzy ustawodawczej dochodzi grupa niekompetentnych osób i zaczynają one tworzyć prawo to zawsze istnieje ryzyko, że dojdzie do takiego stanu rzeczy, kiedy to prawo, mimo wszystko, może wejść w życie. Z drugiej strony, w dobie pluralizmu politycznego podział władzy może się okazać dość kłopotliwy. O ile władza sądownicza działa raczej bez zarzutu, to do dwóch pozostałych często jest wiele zastrzeżeń. Rozdrobnienie polityczne powoduje, że zamiast tworzenia prawa i wprowadzania go w życie mamy do czynienia z ciągłą walką o to, kto ma rację, kto kłamie i kto wygra w kolejnych wyborach, oczywiście przyspieszonych, bo kolejne ekipy rządzące nie dają sobie rady. Ewentualnie dochodzi do sytuacji, kiedy to całość władzy wykonawczej i ustawodawczej spoczywa w ręku ludzi z jednej bądź podobnych opcji politycznych i w życie wchodzi wszystko, czego dana grupa ludzi zażąda, w pełni jest realizowany jej program polityczny a społeczeństwo w tym momencie ma już niewiele do powiedzenia, swoich przedstawicieli już wybrało, a konsekwencje tego wyboru będzie ponosić jeszcze długo po zakończeniu kadencji. Jeszcze innym problemem jest kwestia nierozstrzygniętych lub niesprecyzowanych w konstytucji uprawnień organów władzy. Przez niedopracowane przepisy dochodzi do sytuacji, w których nie wiadomo kto ma się czym zająć, kto ma uczestniczyć w danym spotkaniu, sytuacja zaczyna przypominać farsę a nie sprawowanie władzy, zdarza się, że bardziej doinformowane media innych państw mają niezły ubaw z tego, co dzieje się na najwyższych szczeblach władzy innych państw, i trudno się im dziwić. Wydaje się więc, że sukces trójpodziału władzy zależy w dużym stopniu od właściwego dopracowania pozostałych przepisów, zdolności przewidywania różnego rodzaju sytuacji czyli w gruncie rzeczy dobrego ustawodawstwa. Możemy mieć wtedy pewność, że powierzona w odpowiednie ręce władza zostanie właściwie wykorzystana. I tego możemy sobie pożyczyć.



    Tagi: rząd, władza, państwo

    Lista plików serwisu