BUSINESS  DESIGN
to our business partner's site
Welcome
to our website
  • Jak uwieść wyborcę, czyli sekrety sprzedawania „kiełbasy wyborczej”

    Wszyscy chyba zdążyliśmy się przyzwyczaić do tego, że w miarę zbliżania się terminu jakichkolwiek wyborów, zaczyna przybierać na sile pozyskiwanie przychylności wyborców w każdy możliwy sposób. Życie polityczne zaczyna przypominać rynek tudzież jarmark, gdzie o każdy głos toczy się zacięta, iście targowa dyskusja a sposobów na przebicie konkurencji jest znacznie więcej niż by mogło się nam wydawać i niż jesteśmy w stanie zauważyć. Gra jest niewątpliwe warta świeczki- władza przyciąga jak chyba nic innego tłumy chętnych, działa jak magnes. Uroki demokracji decydują o tym, że żeby zrealizować plany ocierające się właśnie o władzę, trzeba zdobyć zaufanie i przychylność większej grupy ludzi i tu pojawia się problem. Zgodnie z powiedzeniem, wszystkim dogodzić się nie da, ale jaką obrać taktykę, by z tej batalii wyjść zwycięsko z odpowiednia ilością głosów i olbrzymim kredytem zaufania? Przede wszystkim, jak w reklamie, należałoby znaleźć swoja „grupę docelową”, czyli tych wyborców, do których przede wszystkim kandydat będzie się zwracał. Oczywiście, najlepiej byłoby gdyby ta grupa była jak najszersza, jednak z doświadczenia wiadomo, ze to, co podoba się wszystkim, tak na prawdę nie podoba się nikomu. A o to tutaj nie chodzi. Dlatego też politycy często obierają taką taktykę- przekształcają swoją wizję danego zagadnienia w taki sposób, by dana część społeczeństwa odebrała go jako swojego sojusznika i oddała nań swe jakże cenne głosy. Sojusznik musi być nie tylko zgodny z wyborcami mentalnie, warto by był także odpowiednio przystosowany do wymagań danej grupy w kwestii chociażby języka, sposobu mówienia, a nawet sposobu ubierania się. Zbytnia ekstrawagancja czy przesadna skromność to plusy tylko w niektórych kręgach. Poza tym, że polityk musi wyglądać i musi mówić, powinien jeszcze wiedzieć, o czym mówi. Przed wyborami natomiast pojawia się jeszcze jedna istotna kwestia- polityk swoim mówieniem musi do siebie przywabić jak największą ilość osób. Opcje ma z reguły dwie- albo będzie bardziej kontrowersyjny, będzie mówił otwarcie o tym co jest poważnym problemem dla społeczeństwa, będzie poruszał najtrudniejsze tematy i zdecydowanie opowiadał się po którejś ze stron, licząc na poparcie równie radykalnych czy po prostu lubiących konkrety ludzi. Druga opcja jest bardziej stonowana i równie często przyjmowana. Kandydat startujący w danych wyborach próbuje przekonać do siebie wyborców prezentując umiarkowanie w swoich poglądach, nie decyduje się na opowiadanie się po żadnej ze stron, będzie poszukiwał kompromisu, nawet jeśli będzie to wbrew logice- to ma mu przynieść głosy ludzi, którzy będą liczyli na zgodę wśród polityków, na to, że skupią się oni na konkretach i swojej pracy a nie na słownych przepychankach. Ile w obu postawach szczerości i autentyczności? Trudno wyrokować. Jedno jest pewne- na kogoś głosować trzeba. Wyborcy stoją, zatem przed trudnym wyborem. Prawdziwości w kampanii wyborczej i kreowanych na jej potrzeby wizerunkach szukać na próżno, to z reguły czysty marketing, jak zatem podejmować tak istotne decyzje? Specjaliści od wizerunków czasami zdradzają swoje sekrety i tak oto jednym z najbardziej popularnych trików, który niezwykle przydaje się w życiu jest ten, mówiący o ocenianiu na podstawie czynów a nie słów. Każdy, nawet najlepiej przygotowany polityk, kiedyś w końcu pokaże swoje prawdziwe oblicze a tylko od nas zależy jak szybko je dostrzeżemy, między słowami, w drobnych gestach i czy nie damy się przekupić tanią „wyborczą”kiełbasą.



    Tagi: wyborca, prezydent, polityk

    Lista plików serwisu