Polityka w naszym kraju z pewnością budzi duże emocje, jednych żenuje, inni są zachwyceni publicznym wyciąganiem wszelkich poczynań, które jeszcze kilka lat temu rozgrywały się w ciszy i tajemnicy. Wszelkie komisje śledcze są oglądane jak reality show, łzy posłanek, chamskie odzywki, słowne przepychanki dostarczają nie lada rozrywki. Tylko gdzie tu powaga urzędów? Gdzie troska o losy państwa? Od trzech miesięcy polityce zamiast Polską, zajmują się wymyślaniem coraz to nowych teorii spiskowych wokół katastrofy smoleńskiej, budując na niej swoją popularność. Osoby nie zasługujące chowane w sposób królewski, zrzucanie winy na tych, którzy bronić się nie mają szans. Polska polityka to arena popisów cyrkowej kreatywności ludzi, którzy skupieni są na walce o poparcie, popularność i stanowiska, a więc na korzyściach własnych płynących z państwowych funkcji a nie na dbaniu o dobro polaków. Przed dziesiątkami lat, takie zachowanie ówczesnych „celebrytów” doprowadziło nasz kraj do rozbiorów, do czego nas doprowadzą współczesne waśnie „szlachciców”? W polityce zagranicznej, postrzeganie naszego kraju nie zmieniło się na przestrzeni wieków. Wciąż traktowani jesteśmy jako zdolny, ambitny i pracowity naród, który łatwo daje się wodzić za nos i wykorzystywać. Opierając się na obietnicach wysyłamy żołnierzy na wojny, które nie my wywołaliśmy i z których nie mamy żadnych korzyści. Jedynie statystyki poległych i rannych kują w oczy. Polsko jak długo będziesz popychadłem?
Co jest nie tak z naszą polityką? Wybieramy nie odpowiednich ludzi czy to jest tylko jaskrawe odbicie naszej narodowej mentalności? Zdolni jesteśmy lecz opuszczamy głowy, chyląc czoła przed większymi, jak dziecko przed nauczycielem. A wielcy, jeśli jesteśmy im potrzebni, głaszczą nas po głowie, jak przestajemy być przydatni odwracają się do nas plecami, nasze prośby pozostają bez odpowiedzi. Dopóki Polacy nie nabiorą przekonania o swoich zaletach, dopóty nasza polityka zagraniczna będzie kuleć. Stosując pozę nieśmiałego dziecka nic wśród wielkich dla siebie nie ugramy. Równie szkodliwa dla naszego wizerunku na świecie jest nasza polityka wewnętrzna bardziej przypominająca zawody na wspomnianej arenie cyrkowej niż prawdziwą poważne rządzenie państwem. Politycy nie płacący alimentów na własne dzieci w telewizji wypowiadają się na tematy związane z polityką prorodzinną, posłowie uwikłani w seksafery, to naraża na śmieszność całe państwo. Niedawno wybieraliśmy prezydenta zrodziło to nadzieje, na stabilizację polityki, jednak jak to będzie wyglądało ocenić będziemy mogli za rok, lub dwa. Na razie mamy tylko kłótnie o krzyże, przepychanki w kwestii odpowiedzialności za wypadek, żadnych konkretów na przyszłość.
Polityka ma to do siebie, ze ocenić może ją jedynie historia, kiedy emocje opadają, spojrzenie na całość decyzji i ich skutków jest szerszy, gdy ocena jest bardziej obiektywna. Polityczne decyzje, które teraz są dla nas niezrozumiałe lub negatywnie oceniane w szerszym spojrzeniu mogą zyskać uznanie i aprobatę. A na razie jedynie możemy ograniczyć włączanie telewizora w czasie gdy są wiadomości lub programy publicystyczne, niech się kłócą, my wcale nie musimy tego słuchać.